środa, 12 marca 2014

Dlaczego ja? A dlaczego nie?

Nie wiem, jakiej płci byli. Dwie postacie w luźnych, kolorowych ciuchach, ukrywających szczupłość ciała. Chustki na głowach okrywające również szyje i obojczyki. Miękkie papucie i chwiejny krok. Maseczki na twarzach i iskierki radość w oczach. Stopy suwały po ziemi bez odrywania od niej. Migawka, spotkanie w przelocie, każdy poszedł w swoją stronę. Ja znalazłam się tam przez przypadek. Po chwili spotkanie znów, kolejne zderzenie światów. Ja nadal w biegu, oni wciąż spokojni. Paradoks położenia. Tym razem zyskali w dłoniach reklamówki. Zakupy. To takie zwyczajne. Niewytłumaczone ściśnięcie gardła i łaskotanie pod powiekami... Ja wpadłam przelotem, na badanie rezonansem, wyrwana ze swoich spraw, ich czas byś może niebezpiecznie się kurczył. Przez przypadek wjechałam wyżej na oddział hematologii. Obiecałam sobie, że jak moja sprawa się zakończy i wyjaśni zapiszę się do bazy DKMS.
Kilkanaście dni poźniej kiedy odebrałam wynik zalałam się łzami, w nastepstwie wypadku badanie rezonansem wykazało przepuklinę kręgosłupa i inne komplikacje z tym związane. Usiadłam i płakałam. "przepuklina" sama w sobie brzmi groźnie. I dlaczego ja?
Po chwili myśl, pamiętasz ich? A dlaczego oni? Ktoś musi...

Zostanę dawcą. To kwestia czasu. Na razie muszę uporządkować swoje pogmatwane sprawy.

poniedziałek, 10 lutego 2014

środa, 1 stycznia 2014

2014

Nowy, bądź lepszy od poprzedników. I nie pędźże tak.

Czego sobie życzę? Żeby pomyślnie skończyło się to, co skończyć powinno, żeby ustabilizowało się to, co niestabilne. Żeby mi i moim bliskim nie przydarzały się przygody takie, jak w tym roku. Żebyśmy byli zdrowi. Żeby otaczali nas życzliwi ludzie.

A szczęście sobie wypracujemy.

Najlepszego dla Was, czytacze. Oby wyszło Wam wszystko, oprócz włosów :)

środa, 18 grudnia 2013

Miłuuujmy się...

Specyficzny przedświąteczny czas. Wielu z nas z obłędem w oczach szuka prezentów dla bliskich. Milion spraw do zrobienia "przed świętami". I ja. W markecie. Szukam pomarańczy, w skrzynkach ustawionych po ukosie. Szukam, grzebię. Nie lubię "tych macanych", więc przekładam te z wierzchu i wyciągam dla siebie sztuki ze spodu. Nagle stosik ze skrzynki obok sypie się na podłogę i na przystojniaka stojącego obok, boski Lolo w garniturku i aparycji co najmniej kierowniczej rzuca bluzgiem w moją stronę, sugerującym, żem k..wa.
Zagotował mnie, najchetniej bluzg bym odwzajemniła, ale nie...
Odparłam: Może i k..wa, ale i tak Cię nie stać. I patrzę mu bezczelnie w oczy.
Zdębiał. "przepraszam, poniosło mnie".

No szok, proszem Państwa. 

Hej ho, czytacze, zostawcie coś jako ślad swojej obecności. ;)